niedziela, 1 grudnia 2013

Adwentowe rozmyślania

Jest I niedziela adwentu. Sam początek tego pięknego okresu oczekiwania na przyjście Pana Jezusa na świat, bo trzeba to sobie wciąż przypominać i oczekiwania na Jego powtórne przyjście. To kolejna szansa na to by pozwolić Bogu by nas przemienił według Jego zamysłu a nie naszego. Trzeba się tylko zastanowić jak to zrobić, bo nie ważne jest, ile rekolekcji odprawimy, w ilu akcjach modlitewnych weźmiemy udział, ani ile postanowień zrobimy. Ważne jest by się z Nim spotkać, usłyszeć Jego Słowa i wcielić Je w życie. Warto jak najbardziej wziąć udział w rekolekcjach, wprowadzić więcej ciszy do swego życia czy przedłużyć codzienną modlitwę, ale w tym wszystkim musi być umiar i zgoda na to, że On może przyjść inaczej niż byśmy chcieli, nie tak jak się spodziewany, w sytuacjach, w których wydaje się, że jest nieobecny, bo On pragnie nas zaskoczyć i jest szczególnie obecny tam, gdzie nas nie ma lub, gdzie nie chcemy być, bo uważamy to za zbyt bolesne, przykre, wstydliwe, że nie powinno było się zdarzyć a Bóg chce nas jednać ze Sobą, z nami samymi, z naszym życiem  i innymi ludźmi. Wybierzmy więc może jedną  czy dwie rzeczy i bądźmy im wierni i otwierajmy się na Boga. Ja gdy weszłam dziś na fb i zobaczyłam swoją tablicę lekko się zaniepokoiłam, bo chociaż dobrze jest mieć wybór między różnymi propozycjami rekolekcji na adwent to kiepsko jest gdy, co chwila trafia się na inną propozycję wejścia w Słowo Boże. Myślę, że zatem chyba ograniczę wizyty tam, bo chce nie tyle wiele przeczytać, ale w mojej codzienności spotkać się z Bogiem by On przemienił moje życie na Życie przez duże "Ż".