Bóg jest dobry. Bóg kocha nas Miłością Miłosierną, która nie ma granic. Bóg będąc Miłością pragnie jako nasz najlepszy Ojciec uzdrawiać nasze zranienia i uczyć nas patrzec na siebie i innych oraz na to, co nas spotyka tak jak On to widzi. Jednak by tak się stało musimy się zgodzić na to by On nas wprowadził ponownie do miejsc i sytuacji w naszym życiu, których nie lubimy, które najchętniej byśmy się pozbyli z naszej historii, w których siebie nie znosimy. Niestety czasem Bóg musi się bardzo postarać byśmy pozwolili Mu wejść do ciemnych zakamarków naszej duszy nawet gdy trwanie przy swojej ocenie tego,co się stało sprawia, że cierpimy, ponieważ tak bardzo się przyzwyczailiśmy do pewnej wizji, że wolimy cierpieć bez sens, oskarżać się i żyć przez małe " ż" zamiast uczyć się Żyć od Życia czyli od Boga. Wiem, bo sama tego doświadczyłam i nadal doświadczam. Na szczęście Bóg jest cierpliwy i nigdy z nas nie rezygnuje. Właśnie teraz Pan Bóg pokazuje mi w sposób szczególny jak bardzo mnie kocha.Otóż...
Mniej więcej rok temu doświadczyłam poważnego kryzysu w relacji z kimś dla mnie bardzo ważny. Musiałam w związku z tym podjąć kilka trudnych decyzji włącznie z tym czy w ogóle z tej relacji nie zrezygnować, bo sobie nie radziłam. Na szczęście w odpowiednim momencie myślę, że dzięki pomocy Pana Boga spotkałam mądrych ludzi, którzy przekonali mnie, że lepiej będzie jak mimo trudności będę budować z tą osobą relację. Na pewno dużo też dała mi postawa osoby, z którą zbudowałam tamtą relację. Z czasem zaczęło się w tej relacji lepiej układać. Nie było to może proste, ale część problemu została rozwiązana. W pewnym momencie uczucia, które była dla mnie problemem się skończyły a nawet gdy były trudne momenty potrafiłam podjąć przemyślaną decyzję zamiast ulegać impulsom. Byłam zatem przekonana, że sprawa została już właściwie zamknięta, ale bardzo się w tym niestety myliłam. Przekonałam się o tym w piątek, kiedy pod wpływem Słowa z Pisma Świętego, które rozważałam wróciły obrazy z przeszłości i uczucia wobec siebie i wobec tej osoby, które mi towarzyszyły wtedy. Na początku uważałam, że skoro takie rzeczy się pojawiły w mojej głowie to znaczy, że spotkałam się tylko ze sobą. jednak tak nie było. Odkryłam jeszcze tegos amego wieczoru, że On był w tym obecny, by mi pokazać, że to trzeba uzdrowić a rozmowa, którą potem się odbyła wyglądała zupełnie inaczej gdyby Bog tam nie był obecny. Podziękowałam za to Bogu i próbowałam oddać, ale wcale nie przyjęłam tej parwdy. Chciałam po prostu by to zabrał, by to już nie bolało, ale tak się nie da. On się nie poddał na szczęście i skoro wtedy tego nie przyjęłam to dzisiaj ponownie mi o tym przypomniał. Bóg mnie nie zostawił, nie pozwolił by to zostawić i "zamieść znów to pod dywan", dlatego mogę powiedzieć, że jest Dobrym Bogiem, Dobrym Pasterzem. Mam też nadzieję, że już niedlugo będę w stanie Panu Bogu oddać z całego serca wszystko to, co się wiąże z tamtą sytuacją i dokona się uzdrowienie rany, jaką mi ona zadała. Bóg jest Dobrym Pasterzem, dlatego wiem, że jeśli się Mu zawierzę to On poprowadzi mnie po właściwych ścieżkach i uzdrowi ranę, jaką zostawiło, to co się wtedy stało w moim sercu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz