Dzisiaj na jednej ze stron promujących duchowość ignacjańską przeczytałam propozycję ćwiczenia polegającego na pójściu do kościoła czy kaplicy po to by przez 15, 30 czy 45 minut nic nie robić poza trwaniem przed Bogiem i zapisaniem jak się wtedy czuliśmy. Pomyślalam wtedy, czemu nie i postanowiłam, że tak zrobię. Niestety skończyło się tylko na postanowieniu, ponieważ jak tylko zajęłam dogodną pozycję do bycia obecną przed Bogiem w wyniku prośby pewnego pana wezbrała we mnie złość. Moją reakcją na to było wyjście z kościoła, bo chcialam tylko być a nie mówić o tym, dlaczego jestem zła. Potem jednak przyszła refleksja, że może popełniłam błąd w końcu Pan Bóg kocha człowieka takiego, jakim jest i ta złość by Mu nie przeszkadzała. Nie jest to pierwsza sytuacja gdy z jakiegoś powodu uznałam, że się z Bogiem nie spotkam na modlitwię czasem świadomie a czasem nie albo, że uznawałam, że do spotkania takiego nie doszło. Na szczęście Bóg jest cierpliwy i nie rezygnuje z człowieka nawet jeśli ten się długo nie odzywa do Niego lub odzywa się tylko po to by Go o coś prosić. Bóg też nie rezygnuje z człowieka gdy zamiast skorzystać z Bożej łaski człowiek mając poczucie, że ta łaska go przerasta, ponieważ dostrzegł, że z czymś sobie nie radzi lub, że bardziej sobie nie radzi niż myślał zaczyna się krytykować i mieć do siebie pretensje. Bóg wtedy nie obwinia, nie oskarża, ale robi wszystko by człowiek się nawrócił szanując przy tym jego wolność.
Na szczęście Bóg jest cierpliwy, bo inaczej moje życie byłoby znacznie uboższe i mogę mieć pewność, że On nigdy mnie nie zostawi samej, ale będzie mnie wspierał w dobrym. Dobrze, że jest On cierpliwy także dlatego, że ja z cierpliwością mam problem a tak mogę się jej uczyć od Niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz