piątek, 15 maja 2015

Człowiek jednak istotą nierozsądną jest

Szczerze się zastanawiam czy wrócić do pisania bloga, bo w sumie wolę się przed kimś wygadać czy napisać wiadomość na czacie wiedząc, że druga osoba najpewniej odpisze niż pisać wiedząc, że do niewielu dotrze a jeszcze mniej odpisze albo i nikt i to zajmuje czas, a z drugiej strony pisanie zmusza do poskładania myśli i łatwiej do tego wrócić niż odtworzyć w głowie wydarzenia czy dialog z rozmowy a z trzeciej jeszcze strony teksty dotychczas ocierały się o ekshibicjonizm myśli, uczuć i przekonań.
          W każdym razie przechodząc do tematu ostatnio w moim życiu dużo się wydarzyło. Dwie trudne sytuacje, które mogły skończyć się bardzo źle. Przeszłość- niechciany szczególnie gość. Odejścia i powroty. Spotkania, rozmowy w tym szczególne 2, co to miały trwać 5-15 minut( w każdym razie miały być krótkie) a trwały znacznie dłużej a ich znaczenie jest bezcenne. Rozpady i składanie się na nowo. Niespodziewana pomoc i potem pomaganie innym. Trudne decyzje.
           Nie powiem ostatnio przeżywałam bardzo trudny dla mnie czas i wiele spraw, przekonań i relacji stanęło pod znakiem zapytania. Jednak w pewnym momencie dzięki podjęciu ryzyka, szczerości i otwartości oraz życzliwości innych zaczęło się to wszystko prostować i jakoś układać.
Można by powiedzieć, że od kilku dni jestem tak po prostu, zwyczajnie szczęśliwa i wdzięczna za to, co się dzieje. Można by się tylko cieszyć. Jednak..Jakoś tak... Nie wiem, może po prostu nie potrafię być szczęśliwa, bo czasem bez powodu robi mi się smutno i  to jakoś dziwnie wtedy, kiedy ktoś pyta jak mija mi dzień czy jak się czuje i po tym jak stwierdzam, że jest dobrze i w sumie jestem szczęśliwa to pojawia się smutek  i jakoś tak w ogóle bardzo mocno martwię się o znajomych lub o przyszłość, która wiąże się z kilkoma ważnymi zmianami.
             Chciałabym być szczęśliwa, poczuwać się do odpowiedzialności za to, na co mam wpływ i nie czuć tej odpowiedzialności za to, co od mnie nie zależy, za życie innych, bo mam ograniczony lub żaden wpływ a mimo to jakoś tak się dzieje czy ja to sprawiam, że niejasny smutek zaburza szczęście, potrafię zrzucić odpowiedzialność na innych gdy sama powinnam ją ponieść a czuć się odpowiedzialną za coś, na co kompletnie nie mam wpływu lub tylko minimalny czy rzucać się z motyką na słońce zamiast wprowadzać powoli zmiany tam, gdzie się da. W każdym razie zaczęłam pewną podróż i czuję, że nie ma innej możliwości niż ta, że moje życie się zmieni i mam nadzieję, że na lepsze.

1 komentarz:

  1. Tak trzymaj! Nie poddawaj się i nie zniechęcaj zbyt szybko ;)

    OdpowiedzUsuń