Jest pewne przysłowie " nie chwal dnia przed zachodem słońca", które ma być przynajmniej w moim odczuciu przestrogą przed tym by za szybko nie uważać czegoś za dobre albo uznawać dzień za dobry, bo może się okazać, że jest wprost przeciwnie. Ja zaś gdy patrzę na miniony już dzień i kilka innych to chciałabym rzec: nie przekreślaj dnia przed zachodem słońca i dodać jeszcze, że Bóg nad nami czuwa.
Większość ludzi, która mnie trochę lepiej zna najpewniej wie, że nie należę do optymistów i raczej widzę świat w czarno-białych barwach z lekką domieszką szarości. Jednak od kilku lat, co jakiś czas na nowo odkrywam, że mam bardzo dużo szczęścia i że Bóg z pewnością troszczy się o mnie i co jakiś czas gdy gromadzą się wokół mnie burzowe chmury posyła małe lub większe promyczki dobra, które przebijają się pośród ciemnych chmur chociaż czasem trudno je dostrzec.
Choćby dzisiaj. To był w sumie dzień podobny do wielu innych, ale jakoś tak przez dłuższy czas, za co się nie brałam- czy był to obiad, czy rozmowa, czy też prezent coś szło nie tak i po tym wszystkim, zwłaszcza po kłótni chciałam już skreślić dzień. Potem jednak okazało się, że Bóg ma dla mnie w zanadrzu coś fajnego.Najpierw to było kazanie, które dało mi sporo radość. Akurat byłam wieczorem na mszy, na której główny celebrans opowiadał dzieciom, które przyjęły w niedzielę Pierwszą Komunię Święta o powołaniu.I zaczął od pytania do chłopaków o to, który piłkarz jest najlepszy. Zgłosiło się kilku chłopców. Ksiądz wybrał jednego, który powiedział, że to jest Ronaldo, Messi i Neymar. Na kolejne pytanie o to, który z nich 3 jest najlepszy chłopiec odpowiedział, że Ronaldo. Dalszy ciąg był taki, że kapłan poprosił dzieci by wyobraziły sobie, że są w domu. nagle ktoś do nich puka czy wręcz wali w drzwi. Pora jest wczesna wiec wiadomo, że to nie rodzice ani nikt znajomy. Dzieci otwierają drzwi i widzą, że to Ronaldo. Ronaldo mówi:" (Tu przerywnik- kapłan pyta chłopca, który odpowiedział na pytanie o imię- Mateusz), Cześć Mateuszu. Potrzebuję nowego członka mojej drużyny Czy się do mnie przyłączysz?. I co odpowiadasz/ Mateusz powiedział, że odpowiedziałby Ronaldo, że bardziej woli inny klub. Woli Barcelonę niż Real, ale od Messiego by przyjął zaproszenie.I to był ten pierwszy dzisiaj promyk słońca. Drugim okazała się kartka urodzinowa i filmik nagrany specjalnie na tę okazję, które w sumie były niespodzianką, bo już zdążyła przebiec mi przez chwilę myśl, że chyba jednak nic nie dostanę. Poza tym zaskoczyły mnie same życzenia, bo wspólnota sporo przeszła i sądziłam, że muszę bardzo się zmienić. Dzięki Wam jeśli to czytacie, bo to wielkie szczęście mieć Was po swojej stronie.
A to tylko jeden dzień. Takich promyczków jest więcej.Jakiś czas temu jak miałam wyjątkowo fatalny dzień i cierpiałam przez zło, które wyrządziłam innym i też mój bardzo surowy osąd nad sobą to nagle odezwała się koleżanką z gimnazjum z pytaniem, co u mnie i prośbą o przebaczenie za to, że czasem mi dokuczała.Innym razem jak było mi źle to przyjaciółka jako jedyna to dostrzegła, wzięła mnie na spacer i łaziliśmy po Toruniu dopóki nie poczułam się trochę lepiej. Takie większe promyczki to rozmowy z moimi stałymi spowiednikami, którzy starają mi się, na ile mogą pomóc nawet gdy łatwiej i wygodniej byłoby tego nie robić. To przyjaciele i znajomi, którzy chcą się spotykać, rozmawiać i wspierać chociaż nie jestem łatwym człowiekiem i nie raz ich zraniłam, narzuciłam im swoją wolę czy zdominowałam w rozmowie i wielkie dzięki im za to. To życzenia urodzinowe, których było w tym roku bardzo wiele a czasem zwykłe dziękuję a czasem zostawienie w spokoju a innym razem uczynienie czegoś wbrew mnie, bo akurat tego naprawdę potrzebowałam.
Dzięki Tobie Boże Wielki za te dary z Twojej ręki :-)
Fajnie przeczytać coś takiego! Aż się ciepło na sercu robi :)
OdpowiedzUsuń